niedziela, 18 lutego 2018

The Umbrella Academy od Netflixa

Colm Feore ("House of Cards"), Cameron Britton ("Mindhunter"), Adam Godley ("Breaking Bad") oraz Ashley Madekwe ("Revenge") wystąpią w nadchodzącym serialu od Netflixa "The Umbrella Academy". Feore, Britton i Godley będą w stałej obsadzie, a Madekwe ma mieć rolę powracającą.
Tym samym dołączają do ogłoszonych wcześniej Mary J. Blige, Ellen Page, Toma Hopper, Emmy Raver-Lampman, Davida Castañeda, Roberta Sheehana, a także Aidana Gallaghera.

Serial bazuje na popularnej powieści graficznej o tym samym tytule, który zdobył prestiżową nagrodę Eisnera. Autorem jest Gerard Way (założyciel, lider i wokalista nieistniejącej od 22 marca 2013 roku amerykańskiej grupy rockowej My Chemical Romance), a ilustracje i rysunki wykonał Gabriel Bá, a Dark Horse Comics wydało komiks. Serial śledzi losy niezwykłych członków, dysfunkcyjnej rodziny superbohaterów (The Umbrella Academy) – Luthera (Hopper), Diego (Castañeda), Allison (Raver-Lampman), Vanyi (Page), Klausa (Sheehan) oraz Number Five (Gallagher) – którzy wspólnie próbują rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci ich ojca Reginalda Hargreevesa.

Feore zagra sir Reginalda Hargreevesa, przemysłowca-miliardera i przybranego ojca siedmiorga dzieci o nadprzyrodzonych zdolnościach, które poddaje surowemu treningowi by przekształcić je w drużynę superbohaterów. Britton zagra Hazela, bezwzględnego zabójcę, który podróżuje w czasie, aby likwidować swoje cele. Zaczyna tracić zapał do pracy. Jego partnerem jest Cha-Cha, grana przez Mary J. Blige.
Godley podłoży głos i poprzez motion capture wcieli się w Pogo, który jest genetycznie modyfikowanym szympansem, który mówi i nosi tweetowe marynarki. Jest pomocnikiem i przyjacielem Hargreevesa i jego dzieci.
Madekwe zagra w detektyw Patch, ambitną i czarującą policjantkę, który ma problem ze samozwańczymi mścicielami.

niedziela, 11 lutego 2018

Metropolis na małym ekranie


Warner Bros. Television oraz DC Entertainment ogłosili kolejny aktorski serial, który trafi na platformę steamingową. Metropolis, bo taki nosi tytuł, osadzony jest w Mieście Jutra jeszcze w czasach przed pojawieniem się Supermana. Śledził będzie losy Lois Lane oraz Lexa Luthora, którzy badają świat skrajnej nauki oraz demaskują mroczne i niezwykłe sekrety miasta.

Seria ma liczyć 13 odcinków.
Zdjęcia mają ruszyć jeszcze w tym roku, a premiera przewidywana jest na 2019 rok.
Producenci wykonawczy Gotham John Stephens oraz Danny Cannon będą pełnić tę funkcję również przy Metropolis. Cannon wyreżyseruje pilota do scenariusza, który napisał Stephens na podstawie wspólnie wymyślonej historii.


wtorek, 23 stycznia 2018

Black Lightning - wrażenia po pilocie

Jestem po pilocie Black Lightning i przyznaję jestem pozytywnie zaskoczony. 
Nie wiem jak duże było zaangażowanie Netflixa w produkcję serialu, ale na pewno poziomem wykonania jest o niebo lepsza od tych obecnie emitowanych na The CW. Właściwie to znacznie bliżej tej produkcji do innych tytułów superbohaterskich dostępnych na platformie przygotowanych przez Marvela. 

Serial jest dojrzalszy i do takiego widza zdecydowanie jest skierowany. 
Już nie mam na myśli bardziej obrazowej przemocy, ale i sam scenariusz jest napisany w miarę logicznie i trudno się czepiać zachowania bohaterów. A motywacje głównego bohatera zostały mocno nakreślone i wiemy, że choć nie chce to musi wrócić z superbohaterskiej emerytury. Oczywiście pewne skróty fabularne są konieczne, a pewne sytuacje trochę przerysowane, ale w ogólnym rozrachunku wpisują się w konwencję serialu, więc narzekanie na to byłoby czepialstwem.
Co do bohaterów trudno coś bardziej konkretnego powiedzieć. Główny bohater ma bagaż doświadczeń i przeszłość, którą porzucił i podejrzewam, że w kolejnych odcinkach będziemy świadkami kolejnych retrospekcji, których w pilocie było raptem kilka i dość krótkie. 
Aktorki grające córki głównego bohatera lekko irytują, zwłaszcza najmłodsza, która się "buntuje", ale nie wiem na ile jest to ich własna zasługa.
Warstwa wizualna w tym efekty jak na tę stację naprawdę na dobrym poziomie.

Oglądając Black Lightning nie mogłem pozbyć się wrażenia, że gdzieś to już widziałem. Produkcja jest bardzo podobna do Luke Cage, ale tytuł od The CW nie ma takiego dusznego klimatu, choć nie wykluczone, że w kolejnych odcinkach się to nie zmieni.

Pisze to wszystko z perspektywy osoby, która w ogóle nie zna komiksowego pierwowzoru (prócz gościnnych występów w animacjach od DC Comics), więc nie wyłapałem nawiązań bądź eastereggów (aczkolwiek widok bohatera w komiksowym kostiumie mnie lekko rozbawił), ale jakoś mi to nie przeszkadza.

niedziela, 21 stycznia 2018

Nowa twarz Doktora - Jodie Whittaker

Jakiś czas temu świat obiegła sensacyjna informacja, którą ekscytowali się nie tylko fani serialu Doctor Who, najdłużej emitowanemu serialowi sci-fi na świecie, ale również ci którzy nie śledzili losów tej produkcji na bieżąco. 
W związku z tym, że od tego czasu minęło parę miesięcy nie traktuje już tego jako spoiler. 
Nowym wcieleniem Władcy Czasu będzie Jodie Whittaker, co oznacza, że Doktor będzie kobietą. Dla niektórych jest to bardzo kontrowersyjne, a niektórzy bardzo się z tej informacji ucieszyli. W moim przypadku jest więcej ciekawości niż oburzenia, bo nie jestem konserwatywnym fanem serialu, który oglądam od ery New Who, więc dla mnie obsadzenie aktorki nie jest jakąś profanacją.

Jeszcze przed emisją świątecznego odcinka zatytułowanym Twice Upon A Time, w którym po raz pierwszy zobaczymy aktorkę, mogliśmy zobaczyć jej strój. Jak w przypadku każdego Władcy Czasu tak i tutaj strój jest jednym z charakterystycznych znaków rozpoznawczych każdego z nich. Został on zaprezentowany przez BBC jeszcze w listopadzie na ponad miesiąc przez występem w serialu.
Widać tutaj inspirację klasyczną erą, gdzie stroję były bardziej ekstrawaganckie niż w New Who, a przynajmniej w mojej opinii.

Kostium jak można zauważyć jest dość neutralny i równie dobrze mógłby nosić go mężczyzna, trudno też powiedzieć, aby kipiał seksapilem. Jodie Whittaker jest piękną kobietą i podejrzewałem, że kostium może podkreślać jej urodę... ale twórcy poszli w inną stronę.

Szczerze jednak przyznam, że bardziej podobał mi się strój w którym aktorka została ujawniona jako nowe wcielenie Doktora (który możecie zobaczyć w rozwinięciu).

sobota, 20 stycznia 2018

Poznajcie Kato, czyli nibyrecenzja Hotel Beau Séjour

Poznajcie Kato. 
Kato jest 19-letnią dziewczyną. 
Lubi jeździć na motorze.
Kato właśnie zerwała z chłopakiem.
Obudziła się w hotelu i znalazła w łazience swoje zwłoki.
Kato nie żyje. I chce znaleźć swojego mordercę.

Nieczęsto sięgam po europejskie seriale, a właściwie bardzo rzadko. Nie dlatego, że są złe lub gorsze. Nie dlatego, że są inne niż te amerykańskie (choć trzeba przyznać, że są). Ale dlatego, że każdy ma pewną swoją strefę komfortu i trudno jest mu się poruszać poza nią. A sięgając po europejski serial trzeba się przygotować na to że wchodzimy na nieznane rejony. Ale po obejrzeniu zapowiedzi belgijskiego Beau Séjour wiedziałem, że muszę go obejrzeć, bo krótki trailer mnie zaintrygował. Czy warto było czekać?
Warto.


Kato poznajemy w momencie kiedy budzi się w ciemnym pokoju hotelowym i wchodząc do łazienki w wannie znajduje swoje zwłoki. Sam początek jest dobrym punktem wyjścia dla całej intrygi. Tym bardziej, że dziewczyna nie pamięta jak się tam znalazła, ani kto ją zabił. Po początkowym szoku postanawia znaleźć swojego mordercę.
Od razu warto zaznaczyć, że nie jest to serial fantasy, paranormal czy choćby horror. Jest to kryminał z jednym nadnaturalnym wątkiem, który okazał się ciekawą furtką fabularną. Pozwala nieco urozmaicić sposób prowadzenia śledztwa, ale żeby nie było tak łatwo Kato jako duch zachowuje się jakby żyła. Śpi, jeździ na swoim motocyklu, je czy... uprawia seks. Jest to dość specyficzne rozwiązanie i to podejście twórców może budzić konsternację, ale mi to nie przeszkadzało i szybko się do tego przyzwyczaiłem. 

Oprócz znalezienia swojego mordercy główna bohaterka stara się również rozwikłać tajemnicę, dlaczego kilka osób z jej otoczenia może ją widzieć i słyszeć. Co jest tego przyczyną? I czemu właśnie z tymi, a nie innymi postaciami Kato może wchodzić w interakcję? To już trzeba zinterpretować samodzielnie.

środa, 27 września 2017

Wyprawy w nieżycie - The OA sezon 1. nibyrecenzja

Po siedmiu latach nieobecności Prairie Johnson wraca do domu. Kobieta, która do tej pory była uznana za zaginioną. Ujrzała swoich rodziców... po raz pierwszy w życiu, ponieważ kobieta była niewidoma. Rodzice chcą pomóc córce w powrocie do normalności, utrudnia im to tabun dziennikarzy, którzy nie potrafią uszanować prywatności Prairie. Ale jak im się dziwić skoro w cudowny sposób dziewczyna odzyskała wzrok. Jak to się stało? Gdzie się podziewała przez te wszystkie lata? Na te pytania dostaniemy odpowiedzi podczas seansu pierwszego sezonu The OA, o ile pozwolimy dziewczynie opowiedzieć swoją historię.

Tak w skrócie rozpoczyna się produkcja za której sterami stoi duet przyjaciół i współpracowników 
Zal Batmanglij, który odpowiedzialny jest za reżyserię i scenariusz wspólnie z Brit Marlning, która zagrała również główną rolę. Oboje są również producentami serialu. Na swoim koncie mają takie filmy jak The EastAnother Earth czy I Origins. Wszystkie wymienione ocierają się o kino artystyczne w większym lub mniejszym stopniu i ktoś kto zna te produkcje wie mniej więcej czego się podziewać.

Serial Netflixa trzeba od razu przyznać jest serialem specyficznym i niektórych od razu ta specyfika odrzuci... a innych zauroczy. Na pewno nikogo nie pozostawia obojętnym. Ośmioodcinkowa opowieść prowadzona jest dwutorowo. Oglądamy to co dzieje się z Prairie Johnson i jej otoczeniem po jej odnalezieniu oraz to co działo się z nią od momentu zniknięcia do momentu jej odnalezienia. Druga linia czasowa to opowieść dziewczyny, która własnymi słowami przedstawia swoją historię począwszy od swojego dzieciństwa w Rosji, poprzez utratę wzroku do jego odzyskania. Obie linie fabularne splatają się w ostatnich odcinkach tworząc specyficzną mozaikę.

Dziewczyna powracając do życia w społeczeństwie spotyka na swojej drodze piątkę wyjątkowych osób, których spotkanie z nią zaintrygowało ich na tyle by wysłuchać jej historii. A jest to historia o tym jak umarła i jak powróciła do życia. O tym co widziała po drugiej stronie i o tym jak tam wrócić. O tym jak poznała wyjątkowych ludzi, którzy również tak jak ona doświadczyli śmierci klinicznej i jak powrócili na ten świat. Historia o obsesji, która w imię nauki usprawiedliwia porzucenie swojego człowieczeństwa.

Uwaga na możliwe spoilery!

wtorek, 26 września 2017

Wojna między wampirami i Lykanami przeniesie się na mały ekran. Underworld w telewizji

Jak donosi Deadline Len Wiseman twórca franczyzy Underworld chce przenieść serię do telewizji. Będzie on producentem wykonawczym wspólnie z Tomem Rosenbergiem, Garym Lucchesim oraz Ericiem Reidem.
Szczegóły fabuły nie są znane, więc nie wiadomo czy w serialu pojawi się postać Selene, w którą wcielała się Kate Beckinsale (prywatnie żona Weismana) w filmach kinowych. Jak sam Wiseman przyznał, chce żeby serial był mniej komiksowy niż filmy kinowe zarówno w kwestii klimatu jaki i bohaterów.
Póki co produkcja nie posiada domu, ale Weisman chce by trafiła ona do kablówki premium lub do któregoś z serwisów streamingowych. Nie jest znana również data rozpoczęcia zdjęć, ale na razie produkcja jest w bardzo wczesnej fazie.

Dla przypomnienia pierwszy film z serii miał premierę w 2003 roku i opowiadał historię wampirzycy Selene zabójczyni na usługach klanu, która była najlepszą egzekutorką Lykanów (wampirów). Niespodziewanie poznaje człowieka Michaela, którym bardzo interesują się Lykanie. Okazuje się że jest on środkiem do wygrania wojny, która wybuchła wieki temu. Selena wplątuje się w sam środek intrygi, przez co staje się celem nie tylko dla wilkołaków, ale i dla wysoko postawionych członków klanu.

Seria liczy pięć filmów kinowych, poza wspomnianym wcześniej filmem z 2003 roku powstały jeszcze Underworld: Evolution z 2006 roku, Underworld: Rise of the Lycans (który był prequelem) z 2009 roku, Underworld: Awakening z 2012 oraz Underworld: Blood Wars, który premierę miał w tym roku.