Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lanie wody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lanie wody. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Z Doctor Who dookoła świata

Władcza Czasu ze swoim Tardis odwiedził mnóstwo miejsc, nie tylko na Ziemi, ale przede wszystkim we wszechświecie. Różne czasy, ciekawe przygody i niemało emocji. Niektóre lokacje zapadają w pamięci inne niekoniecznie. Wiele z nich powstało w studiu lub wygenerowano je za pomocą efektów komputerowych.

Ekipa stojąca za produkcją stara się by przedstawione w serialu lokacje były atrakcyjne i jak najbliższe wizji twórców, dlatego wiele razy ekipa podróżowała daleko poza Wielką Brytanię.

Poniżej krótki przegląd krajów i miejsc jakie odwiedziła ekipa serialu.

Rzym

Część zdjęć do The Fires of Pompeii było kręconych w Cinecittà Studios w Rzymie. Podczas kręcenia ogień uszkodził część planu, na szczęście nie w takim stopniu, żeby przeszkodziło to dokończyć odcinek. 

Dubai

David Tennant oraz Michelle Ryan podróżowali po Zjednoczonych Emiratach Arabskich kiedy to pustynne krajobrazy Dubaju stały się pustynnym plenerem planety San Helios w Planet of the Dead.

niedziela, 26 czerwca 2016

Pożegnanie Team Machine - Person of Interest sezon 5. nibyrecenzja

W tym roku stacja CBS postanowiła zakończyć swoje najlepsze seriale. I tak po finałowym sezonie "The Good Wife" dostaliśmy ostatnią odsłonę "Person of Interest".
Serial który może nie był wyróżniany i nagradzany nagrodami, ale na pewno odcisnął swoje piętno w telewizji. Produkcja nie od razu ujawniała swój potencjał, ale kiedy tylko to zrobiła, znalazło się kilku naśladowców, którzy chcieli skopiować formułę i powtórzyć ten sukces. Niektórym się udało, a niektórym nie.
Za "Person of Interest" odpowiada Jonathan Nolan, brat sławnego Christophera Nolana. I to on jest uznawany za ojca sukcesu tej produkcji. Więcej o serialu pisałem TUTAJ.

Kiedy pojawiła się informacja, że piąty sezon będzie ostatnim pojawiły się mieszane uczucia. Z jednej strony szkoda, że jeden z lepszych seriali się kończy, ale z drugiej strony lepiej skończyć na własnych warunkach i na poziomie. Ileż to seriali było przeciąganych na siłę przez co jakość danej produkcji z sezonu na sezon spadała. Co prawda w czwartym sezonie "Person of Interest" zaliczył kilka gorszych odcinków (jak na poziom serialu) co odbiło się na ogólnej ocenie całego sezonu i każdy oczekiwał, że finałowa odsłona będzie dużo lepsza. 
Czy twórcy stanęli na wysokości zadania? Czy dali nam godny finał?

UWAGA NA SPOILERY!

wtorek, 18 sierpnia 2015

Czy seriale na podstawie filmów mogą odnieść sukces?

W ostatnim czasie można zaobserwować pewne zjawisko, które co prawda nie jest nowe, ale w ostatnio znacząco przybiera na sile. Jest to dość wyraźny trend, który może wprowadzić duże zmiany do telewizji. Dokładniej rzecz ujmując o adaptacjach filmów na potrzeby małego ekranu.
Nie od dziś wiadomo, że dobry pomysł na serial jest na wagę złota i jest dużą częścią sukcesu (wykorzystanie potencjału tego pomysłu to już zgoła inny temat), ale jak napisałem zauważyć można, że telewizja ostatnio cierpi na brak nowych i świeżych seriali i serwuje nam właściwie to samo podane w trochę innej formie. Ale twórcy zamiast się wysilić idą na łatwiznę i sięgają po tytuły, które pojawiły się wcześniej na wielkim ekranie. 
Popularności niektórych produkcji zaprzeczyć nie można i trudno się dziwić ludziom w telewizji, że idąc po najmniejszej linii oporu chcą zarobić bazując na znanej franczyzie. 
W tamtym sezonie nie było to aż tak wyraźne. Mieliśmy co prawda próbę CBS przeniesienia na mały ekran Beverly Hills Cop popularnej serii z Eddiem Murphym, ale pilot nie spodobał się włodarzom stacji i nie zamówili serialu na sezon (co okazało się niemałym zaskoczeniem). W tym sezonie jednak tych tytułów jest na tyle dużo, że może mieć to wpływ na późniejsze plany poszczególnych stacji jeżeli seriale odniosą sukces.


Od CBS dostaniemy Limitless i co ważne nie jest to reboot tylko rozszerzenie świata, a w samym serialu ma pojawić się gościnnie Bradley Cooper, który powtórzy swoją rolę z filmu.
Kolejnym tytułem tej stacji jest Rush Hour znany u nas jako Godziny Szczytu z Jackie Chanem i Chrisem Tuckerem w rolach nietypowej pary gliniarzy, którzy współpracowali ze sobą w trzech odsłonach filmu. W serialu wystąpią Henry Ian Cusick oraz Page Kennedy i bardzo zastanawia mnie to czy będą w stanie tak dobrze zaprezentować na małym ekranie jak Chan i Tucker robili to w kinie.

FOX przygotował kontynuację kinowego hitu Minority Report z 2002 roku, za który odpowiadał Stevena Spielberga, a w roli głównej wystąpił Tom Cruise. W serialu poznamy dalsze losy jednego z jasnowidzów, który łączy siły z panią detektyw by zapobiegać zbrodniom, które pojawiają się w jego wizjach.

Od STARZ dostaniemy Ash vs Evil, które pokaże jak bohater serii kultowych horrorów Evil Dead Asha, który po trzydziestu latach znów musi stawić czoła wszelkiemu Złu... przez duże "z".
Jeżeli już o horrorach mowa to warto wspomnieć o szykowanej dla A&E produkcji po zatytułowanej Damien, który ukaże dalsze losy dorosłego już Antychrysta bohatera serii Omen.
Pojawiła się również informacja, że serial na podstawie serii Friday the 13th (Piątek 13-ego) ukazującej losy maniakalnego mordercy Jasona Voorheesa trafił do The CW.
Na MTV emitowany jest obecnie Scream oparty na filmach Wesa Cravena.

W produkcji jest Westworld oparte na klasyku sci-fi Michaela Crichtona, które zadebiutuje na antenie HBO w przyszłym roku. Niedawno ogłoszono również zamówienie przez USA Network pilota serialu Shooter opartego bardziej na filmie z Markiem Wahlbergiem niż książkowym pierwowzorze autorstwa Stephena Huntera.  W planach są również Fatal Attraction, czyli pamiętne Fatalne Zauroczenie z Michaelem Douglasem i Glenn Close w rolach głównych czy klasyk To Live And Die In L.A. Przykładów można mnożyć, bo co jakiś czas pojawiają się informacje o nowych produkcjach. Wszystko oczywiście zależy od tego czy serial odniesie sukces czy nie. Jeżeli tak to zapewne możemy się spodziewać wielu nowych tytułów adaptowanych na potrzeby telewizji. Zasadnicze jednak pytanie czy przeniesienie filmu na mały ekran rzeczywiście może odnieść sukces?
Za jakiś czas okaże się jak przyjęły się wyżej wymienione seriale. A jak było wcześniej?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Geek wychodzi z szafy

Określenia "geek" i "nerd" choć obecnie używa się ich zamiennie, jako synonimy nie są wymysłem XXI wieku, a można rzec nawet że ich pierwotne określenia używane były już wiek temu.
Słowo "geek" na początku XX wieku używane było do określenia cyrkowych i festynowych kuglarzy, którzy zazwyczaj przedstawiali dość obrzydliwe atrakcje jak na przykład jedzenie żywych insektów. 
W latach 50. XX wieku kojarzone było z osobą nieprzystosowaną społecznie, która poświęcała się nauce i zdobywaniu wiedzy, co w latach 80. zbiegło się z boomem komputerowym i określenie miało negatywny wydźwięk. W tedy też do powszechnego użytku weszło określenie "nerd" spopularyzowane przez serial telewizyjny Happy Days, a które pojawiło się w latach 50. pierwotnie jako określenie stworzeń w książce doktora Seussa w utworze If I Ran the Zoo. Powszechne staje się w latach 70. a jedna z teorii mówi, że popularność swoją zawdzięcza swojemu pochodzeniu, czyli wymawianiu słowa "drunk" od tyłu, co daje nam "knurd" - co podobno było określeniem na osoby, które wolały się uczyć niż iść na imprezę.

I choć dziś nie posiadają tego negatywnego wydźwięku jak jeszcze dekadę temu długa była do tego droga.
Z geeków wyśmiewano się bardzo często i nie rzadko robiono to za pośrednictwem mediów takich jak kino i telewizja. Za przykład można brać choćby serię Revenge of the Nerds znany u nas jako Zemsta frajerów, gdzie już samo tłumaczenie tytułu ma obraźliwy charakter. Można przypomnieć również występ sztampowego geeka w trzeciej części Koszmaru z ulicy wiązów, gdzie sympatyczny, ale mało atrakcyjny okularnik wciela się w postać postaci czarodzieja z popularnego w tedy Dungeon&Dragons - gry fabularnej, medium kojarzonego z każdym geekiem. Gra ta pojawia się w jednym z odcinków Community czy The Big Bang Theory i choć wskazane seriale to komedie i przedstawiają to zjawisko przez pryzmat satyry to udowadnia i utwierdza stereotyp jaki ucementował się w popkulturze.

Geek i nerd nie miał łatwego życia. Jeszcze praktycznie do końca lat 90. XX wieku, żył na marginesie społecznym w niewielkiej enklawie wraz z kilkoma sobie podobnymi. I choć dzięki takim produkcjom jak Star Wars czy Star Trek miał swoją pasję i mógł dzielić się nią z innymi to przez większość był wyszydzany. Dopiero w XXI wieku mógł bez wstydu się ujawnić i z dumą stwierdzić, że jest geekiem. 

sobota, 27 czerwca 2015

Killjoys - pierwsze wrażenie

Niedawno zadebiutowała nowa produkcja sci-fi od stacji Space. Zapowiadało się na przygodowe, lekkie i rozrywkowe kino. A jak jest w praktyce? 
Ale od początku.

Serial skupia się na trójce interplanetarnych łowców nagród, którzy muszą sobie radzić we wszechświecie pełnym politycznych napięć, wątpliwej moralności i skomplikowanych relacji. Wydarzenia rozgrywają się w odległej galaktyce na planecie Qresh i jej trzech skolonizowanych księżycach.
Killjoys to licencjonowana grupa wyszkolonych łowców nagród, którzy oferują swoje usługi tym, których na to stać. Są profesjonalistami o wyrobionej reputacji, którą zawdzięczają swojej skuteczności. Obowiązuje ich jedna reguła - zlecenie ponad wszystko.

Trailer zapowiadał serial lekki i rozrywkowy i taki też on jest w rzeczywistości. 
Pilot przedstawia nam świat, rządzące nim zasady oraz bohaterów, których losy będziemy śledzić. Jest to serial czysto przygodowy bez wielkich ambicji. W duchu seriali z przełomu millenium w stylu Herkulesa czy Cleopatry 2525. Nie jest to do końca wada, ale zaletą też nie jest. Zależy od tego czy tęsknimy za takim klimatem czy też nie.

Sam pilot jest nierówny i jakby za dużo chciano do niego wrzucić. Według mnie bardziej należało skupić się na przedstawieniu bohaterów, a w mniejszym stopniu na kreacji świata, bo na to będzie jeszcze czas. Jeżeli nie polubi się bohaterów, to żadna przyjemność z oglądania. A na razie są nijacy i nie wzbudzają jakichkolwiek emocji, co na przyszłość dobrze nie wróży.
Aktorsko na razie jest marnie (przynajmniej na Hannah John-Kamen jest miło popatrzeć)
, ale może z czasem będzie lepiej. Aktorzy niby się starają, ale im to nie wychodzi albo jak w przypadku Ashmore'a popadają w zbytnią manierę, która właśnie przywodzi na myśl produkcje z końca lat 90-tych.

Sama historia jest przewidywalna i skonstruowana tak, aby jak najszybciej wprowadzić nas w świat serialu co niestety - jak w przypadku większości pilotów - sprowadza się do tego, że akcja skacze z miejsca na miejsce niczemu nie poświęcając większej uwagi. Nie jest ona oryginalna, ale ma pewien potencjał i jeżeli zostanie wykorzystany to braki w aktorstwie i średnie efekt specjalne zejdą na drugi plan.

Dam jeszcze szansę i zobaczę w jakim kierunku rozwinie się historia.


Więcej o serialu na seriale-asd.pl

niedziela, 21 czerwca 2015

Pierwsze urodziny bloga

Wczoraj minął dokładnie rok jak postanowiłem odziać swoje dzieło w nowe szaty, czyli skorzystać z platformy bloggera do prowadzenia bloga. Część albo raczej znaczna większość pokrywa się z tym co piszę na seriale-asd.pl część nie.
Nie myślałem, że będę miał w sobie tyle samozaparcia by prowadzić i co więcej publikować nowe teksty przez rok czasu. Były momenty gdzie brakowało chęci czy pomysłów, ale koniec końców blog może nie jest zbyt popularny, ale dalej funkcjonuje i nic nie wskazuje na to by miało się to zmienić.

Taki wpis jest dobrą okazją do tego, aby podsumować pewne rzeczy, ale z drugiej strony nie chcę się rozpisywać i zanudzać. Przechodząc więc do rzeczy:
- blog przez ten rok miał 2194 wyświetlenia, bo daje 183 wyświetlenia w miesiącu co średnio daje 6 wyświetleń dziennie. Szczerze przyznaję, że nie powala, ale mogło być gorzej :)
- jak można zauważyć największą popularnością cieszył się wpis: TOP 20 - Najlepsze czołówki ze starych seriali [suplement] na drugim miejscu TOP 20 - Najlepsze czołówki ze starych seriali, a podium zamyka wpis Jesienne finały seriali komiksowych.
- Stronami gdzie było najwięcej przekierowań na bloga były dawny Hatak, następnie Wykop i HeroesMovies oraz kilka innych, ale nie będę wymieniał wszystkich.

Wpis ten jest równocześnie setnym postem na blogu :) Jest to doskonała okazja, żeby życzyć sobie wytrwałości i cierpliwości na przyszłość. Będę się starał pisać jak najwięcej, ale nie składam żadnych obietnic, bo nie wiadomo co życie przyniesie.
Wszystkim, którzy tu zaglądali oraz komentowali moje wpisy wielkie i serdeczne DZIĘKUJĘ, bo to dla Was własnie nie tylko dla mnie ten blog dalej żyje.

Oczywiście wszelkie uwagi i komentarze mile widziane.

niedziela, 24 maja 2015

Najlepsze tatuaże inspirowane Doctor Who

Temat trochę lżejszy, a że mnie lenistwo dopadło i nie chce mi się pisać za dużo to wpis ten będzie raczej małą galerią.
Znalazły się tutaj nieliczne tatuaże, które najbardziej mi się spodobały. Zapewne jest ich dużo, dużo więcej, ale trzeba by poświęcić mnóstwo czasu, aby je wszystkie przejrzeć. Zresztą samemu zawsze można poszukać. Sam tatuaży nie posiadam, ale jak ktoś ma i chciałby kolejny, ale nie ma pomysłu to może tutaj znajdzie inspirację.

Jedenasty Doktor w inkarnacji Matta Smitha


 Odwieczni wrogowie Dalekowie i Doktor... zapewne w środku TARDIS

niedziela, 10 maja 2015

Murray Gold - 10 lat z Władcą Czasu

Po swojej premierze Australi, gdzie bilety szybko się rozeszły Doctor Who Symphonic Spectacular zmierza teraz do Wielkiej Brytanii z limitowanymi trzynastoma występami, których gospodarzem i prowadzącym będzie Peter Davison. Koncerty będą między innymi w Londynie, Cardiff, Birmingham, Leeds, Newcastle i Glasgow.

The BBC National Orchestra of Wales wraz z dygującym Benem Fosterem, będą częścią uroczystości poświęconej muzyce Murraya Golda przygotowanej do serialu od jego momentu powrotu na antenę w 2005 roku.

Gold Rozmawia z DigitalSpy o tym czego można oczekiwać po Symphonic Spectacular oraz jego dekadzie z Doctor Who.


sobota, 9 maja 2015

Powrót do Wentworth po raz trzeci - pierwsze wrażenie

Na antenę powrócił australijski hit opowiadający losy więźniarek zakładu karnego Wentworth. O serialu już pisałem tutaj, więc nie będę się powtarzał. Przejdę od razu do meritum, czyli pierwsze wrażenie po pierwszych czterech odcinkach trzeciego sezonu.

Na samym początku napisze, ze serial miał świetny start. Jeżeli pamiętamy jak zakończył się drugi sezon, teraz mamy konsekwencje tego co zrobiła Bae. Mamy przedstawienie nowej rzeczywistości jaka teraz panuje w więzieniu. Oczywiście to co dobre się nie zmieniło, czyli dalej mamy intrygi i walkę o wpływy. W tle wątki obyczajowe oraz nowe wątki,które zapewne ubarwią trzeci sezon. 
Wszystko oczywiście podane w dobrze dobranych proporcjach, więc nie czujemy, że za dużo się dzieje, czasami wręcz przeciwnie akcja zwalnia, ale jest to zabieg celowy mający budować napięcie i odpowiedni klimat.

Nastąpiła rotacja w obsadzie pojawiło się kilka nowych postaci, kilka starych zniknęło... tylko pytanie czy na dobre? Poszczególne interakcje między postaciami są świetnie przedstawione, czuć niesamowite zgranie obsady oraz tą rzadko spotykaną chemię, która wpływa na wiarygodny odbiór. Zresztą gra aktorska zawsze stała w tym serialu na wysokim poziomie, a pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że w trzecim sezonie jest jeszcze lepiej.
Dzieje się dużo, ale nie czujemy przesytu. Scenarzyści przedstawiają przemyślaną historię, a przynajmniej na ile można stwierdzić po czterech odcinkach. Napięcie w poszczególnych odcinkach jest dawkowane tak, że ani przez moment się nie nudzimy. Odcinki co prawda nie zawsze kończą się cliffhangerem, ale i tak z niecierpliwością się czeka na kolejny.

Z czystym sumieniem polecam.


Więcej o serialu:

sobota, 21 marca 2015

Z kart książki na ekran, czyli moja wishlista [cz.3]

Po bardzo długim czasie powracam do cyklu, który został zapoczątkowany tym wpisem
Książki to niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców nie tylko filmowych, ale również serialowych. Jak pisałem w poprzednich odsłonach, pozwalam sobie popuścić wodze fantazji i przedstawić kilka propozycji książek, które mogły by zostać zekranizowane. Jest to całkowicie subiektywne zestawienie jaki i uzasadnienie.


Gwiazdy moim przeznaczeniem Alfreda Bestera

Świat przyszłości, a dokładnie XXV wiek. Człowiek dawno rozplenił się po Układzie Słonecznym i opanował metodę teleportaci w obrębie planety.
Szary niczym niewyróżniający się pomocnik mechanika Gully Foyle to jedyny ocalały z katastrofy statku "Nomad". Uwięziony na wraku, pozbawiony nadziei godzi się na nadchodzący koniec.
Jednak kiedy mijający jego wrak w przestrzeni kosmicznej inny statek „Vorga” nie udzielił rozbitkowi pomocy, Foyle poprzysięga mu zemstę. Cudem ocalały krok po kroku realizuje plan, który przybliża go do zrealizowania planu.

Dlaczego? Bo teraz w telewizji brakuje dobrego sci-fi. I choć SyFy ma w planie kilka tytułów to seriali w tym klimacie nigdy nie było za dużo.
Świetna, wciągająca historia inspirująca się klasyczną powieścią Hrabia Monte Christo. Opowieść o vendetcie człowieka pozostawionego na pewną śmierć przedstawiona na tle wojny międzyplanetarnej. Może nie brzmi to zbyt oryginalnie, ale trzeba zauważyć, że powieść została wydana w 1956 roku i myślę, że historie tego typu są ponadczasowe.
Idealny materiał na limitowany serial czy może dwa sezony po kilka odcinków. Ze względu na bezpardonowość powieści najchętniej zobaczyłbym taką produkcję w kablówce.


Cień Poego Matthew Pearla

Baltimore 1849 roku. Umarł Edgar Allan Poe. Jednak na jego pogrzebie pojawiło się raptem kilka osób. Słynny pisarz odszedł w niesławie i zapomnieniu. 
Jednak młody pełen zapału prawnik Quentin Clark decyduje się przeprowadzić własne śledztwo, którego celem jest wyjaśnienie tajemniczej śmierci wybitego pisarza i ocalenie go od zapomnienia. Udaje się on do Paryża, gdzie odnajduje mężczyznę, który mógł być pierwowzorem bohatera Morderstwa przy Rue Morgue – C. Auguste'a Dupina.

Dlaczego? Lubię klimaty wiktoriańskie i seriale takie jak Ripper Street, Copper czy nawiązujący do trochę późniejszego okresu The Knick pokazują, że jest popyt na takie seriale.
Poza tym jest to świetna historia kryminalna opowiedziana przez pisarza na podstawie odnaleźionych przez niego materiałów. Oczywiście nie odpowiada na pytanie co tak naprawdę stało się z Poem i nie daje nam pewności, że to co opisuje Matthew Pearl rzeczywiście miało miejsce, ale przedstawia jedną z bardziej prawdopodobnych wersji zdarzeń.
Sama osoba pisarza intryguje do dziś, więc to dla niektórych kolejny powód by sięgnąć po taki serial. Dla mnie na pewno.
Sama postać Dupina nawiązuje nieco do postaci legendarnego Sherlocka Holmesa, ale zmodyfikowanej przez autora na własne potrzeby. Produkcja moim zdaniem mogła by się sprawdzić jako serial zamknięty powiadający fabułę książki jak i procedural nawiązujący do innych książek Pearla, z których każda mogła by posłużyć jako materiał na osobny sezon.

sobota, 14 marca 2015

JESTEM ZASMUTKOWANY... Terry'ego Pratchetta wspomnienie

... I chyba wszyscy jesteśmy na wieść o tym, że ten świat opuścił jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy Terry Pratchett. Chyba nie ma nikogo wśród miłośników fantastyki pisanej, kto nie kojarzyłby tego nazwiska,a wielu na pewno przeczytało co najmniej jedną jego książkę.
Smutna to wieść, ale jak wszystko śmierć jest nieunikniona. W przypadku Pratchetta po długiej walce z alzheimerem tę walkę przegrał, ale walczył do końca i starał się pisać dopóki mógł.


Spod jego ręki wyszło kilkadziesiąt książek, a najbardziej zasłynął jako twórca kultowego już cyklu ze Świata Dysku, który to znany jest niemal na całym świecie i przetłumaczony na 33 języki. 

Napisał również Trylogię Johnny’ego Maxwella i Trylogię Nomów oraz Dobry Omen wraz z Neilem Gaimanem oraz Cykl o Długiej Ziemi wspólnie ze Stephenem Baxterem.

Nie będę się rozpisywał o życiu autora, bo wiele biografii można znaleźć w internecie, więc nie ma sensu się powielać. Będzie to takie osobiste wspomnienie autora, każdy ma swoje przemyślenia związane z jego osobą z jego książkami i nie wątpię, że w większości przypadków są one bardzo emocjonalne.

Ludzie potrzebują wiary w bogów, choćby dlatego, że tak trudno jest wierzyć w ludzi. Bogowie są niezbędni*

Pierwszą jego książką jaka przeczytałem - a było to dwanaście lat temu - była Panowie i Damy z cyklu o czarownicach, w tedy jeszcze nie wiedziałem czego się spodziewać. Ale po kilku zdaniach styl autora mnie zaintrygował, a po kilku stronach byłem zauroczony tym co czytałem. Nietypowy świat - nawet biorąc pod uwagę fantasy - pełen osobliwości był jedyny w swoim rodzaju. Chciałem więcej. 
Następna książka Ciemna strona słońca nie zaliczająca się do cyklu ze Świata Dysku to czyste science-fiction jednak i tutaj jest obecny specyficzny styl jaki wyrobił sobie Pratchett. Potem przyszedł czas na inne książki. Niestety w związku z tym, ze korzystałem z biblioteki nie zawsze miałem możliwość czytać je po kolei.
W między czasie czytałem oczywiście innych autorów, ale zawsze wracałem do Pratchetta, a swojego czasu bardzo spodobała mi się książka napisana wspólnie z innym słynnym brytyjskim pisarzem Neilem Gaimanem Dobry Omen traktujący o synu Antychrysta i jeźdźcach apokalipsy, ale myliłby się ten kto spodziewałby się tradycyjnych jeźdźców zagłady - pojawiło się ich w tej książce kilku i jeżeli nie czytaliście książki to nawet nie próbujcie zgadywać czego to byli jeźdźcy. 

Po kilku latach przeczytałem prawie wszystkie tytuły ze Świata Dysku jakie wyszły po polsku. Jedne podobały mi się bardzie inne mniej. Jedne były poważniejsze inne pełne satyry na otaczający nas świat.
Powstało kilka cyklów skupiających się wokół kilku postaci, między innymi wspomniany wcześniej cykl o czarownicach, cykl o Racewindzie, który to pojawia się w pierwszej chronologicznie książce opowiadającym o płaskim świecie umiejscowionym na czterech słoniach, które płyną przez kosmos na skorupie wielkiego żółwia A'Tuina. Cykl o straży miejskiej, który jest moim ulubionym ze względu na barwne postaci jakie do tej straży należą, a zaraz za nim cykl książek o Śmierci. Tak pisanej wielka literą. Śmierci który jest tak poważny, że mówi wielkimi literami.
Nie sposób z pamięci wymienić wszystkich książek, ale podejrzewam, ze każdy ma kilka które doskonale zapisały mu się w pamięci. W moim przypadku większość zlewa się w jedną całość, ale dobrze pamiętam, że czytając Carpe Jugulum niemal tarzałem się ze śmiechu czytając dialog niani Ogg z Igorem. 

Jeśli ktoś myśli, że przeszłość to coś, co minęło i się skończyło, to się myli. To, co minęło, nie zniknęło dlatego, że nas już tam nie ma. Przeszłość była i trwa, tylko trzeba trochę wysiłku, żeby to zrozumieć**

Książki Terry'ego Pratchetta są na tyle specyficzne, że bardzo łatwo je rozpoznać, oczywiście to żadna sztuka kiedy na okładce widnieje jego nazwisko... Ma tak rozpoznawalny styl, że każdy kto przeczytał kilka jego książek bardzo łatwo może go rozpoznać, nawet jeżeli nie chodzi o cykl ze Świata Dysku. Często przemycał życiowe prawdy i krytykę współczesnego świata w przebraniu sarkazmu czy satyry. Poczucie humoru miał bezgraniczne i choć jego książki zwykle wywoływały uśmiech na twarzy to nie były to zwykłe czytadła, ale dzieła, które nierzadko zmuszały do refleksji. To że potrafił to tak świetnie zakamuflować tylko potwierdzało jego wielki talent. 

niedziela, 16 listopada 2014

Cudowne lata 90., czyli zapomniane kreskówki

Kiedyś było inaczej. Oczywiście inne czasy, inna mentalność, inny standard życia, ale czy dzisiaj jest lepiej? Może tak, może nie. Zależy dla kogo. Jednak jedno jest pewne w tamtych czasach na ekranach naszych telewizorów gościły zupełnie inne programy niż dzisiaj... Znaczy oczywiście, że inne bo świat idzie do przodu, a i gusta konsumenckie się zmieniają, a co najważniejsze gusta młodych widzów przed telewizorami właśnie. 
Dzisiejsze kreskówki są pozbawione pewnego klimatu, pewnej magii jaką możemy zaobserwować w produkcjach sprzed dwudziestu czy nawet więcej lat. Większość z nich docierała do nas zza oceanu i to z niemałym opóźnieniem, ale dostarczała nie mniej frajdy niż dzieciakom w USA. 

Jak napisałem w tytule chciałem przedstawić tytuły, które w pewien sposób zostały zapomniane, były może mnie j popularne, bądź ginęły w sławie innych kultowych tytułów, takich jak choćby Batman: The Animated Series czy Spider-Man TAS od Marvela. Kto nie zna Dragon Balla albo nie pamięta Kapitana Tsubasy? :)
Wracając do tamtych czasów tytułów można byłoby przytoczyć co najmniej kilkanaście. Poniżej moje subiektywne zestawienie produkcji, które bardzo miło wspominam, a które według mnie zasługują na przypomnienie.

Kolejność zupełnie przypadkowa.

Grand Prix

Animacja która dotarła do nas z Japonii, po drodze zahaczając o kraje europy zachodniej.
Głównym bohaterem był młody kierowca wyścigowy. Co prawda podobne było to do formuły pierwszej jednak w późniejszych odcinkach kreskówka przedstawiała fantastyczne bolidy, które nie miały prawa wystartować w rzeczywistych wyścigach. Śledziło się ten serial z niemniejszym zainteresowaniem jak przygody drużyny piłkarskiej której przewodził Tsubasa.

sobota, 13 września 2014

Gdzie wyląduje Supergirl?

Niedawno pojawiła się plotka o planowanym serialu o Supergirl. Parę dni później Greg Berlanti człowiek odpowiedzialny za seriale Arrow i The Flash potwierdził, ze oficjalnie trwają pracę. Są one jednak na bardzo wczesnym etapie, więc projekt dopiero zostanie zaprezentowany stacjom telewizyjnym. Do której stacji mógłby trafić projekt? Na ten moment stacja, która w tym sezonie będzie emitować dwa komiksowe seriale, czyli The CW nie wydaje się być zainteresowana projektem...

Zatem która ze stacji mogła by zostać domem kuzynki Supermana? Pozwolę sobie na małe spekulacje i spróbuję wskazać najbardziej prawdopodobne wybory.
Na początek można wykluczyć abc, która jest we władaniu Disneya, który jak wiadomo posiada Marvel Studios, więc bardzo mało prawdopodobne by stacja ta zainteresowała się projektem konkurencji. 

Ze stacji ogólnodostępnych wykluczyłbym również Fox, który co prawda posiada w swojej ramówce serial komiksowy, jednak jest on w zupełnie innym klimacie niż opowieści o Supergirl. Ponadto ramy czasowe obu seriali uniemożliwiałby by ewentualne crossovery, które oczywiście nie są obowiązkowe, ale jednak każdy na nie liczy.
Pozostają CBS i NBC z tych dwóch stawiałbym jednak na NBC. Z dwóch powodów, ta pierwsza w swojej ramówce zazwyczaj prezentuje historie kryminalne oparte na pewnych schemacie. Są to zazwyczaj procedurale skierowane do jak największej liczby odbiorców, wątpię by w swojej ramówce znaleźli miejsce dla serialu superhero. Nie wykluczam tego, bo to na razie jedyna stacja z tzw. Wielkiej Czwórki, która nie emituje ekranizacji komiksu. Gdyby chcieli takowy posiadać raczej sięgnęli by po innego bohatera (tutaj celowałbym w Punishera od Marvela lub Martian Manhuntera, który działał pod przykrywką detektywa) pasującego bardziej do profilu stacji.
NBC ma z kolei Constantine'a, który co prawda nie współgra idealnie z Supergirl, ale ewentualne crossovery były by możliwe. NBC w przeszłości sięgnęło po inny komiksowy projekt The Cape i to do tej stacji miała trafić Wonder Woman, ale niestety pilot nie spodobał się włodarzom stacji na tyle by zamówić serial na sezon... moim zdaniem, po tym co zobaczyłem, podjęli słuszną decyzję. W mojej opinii to ta stacja z ogólnodostępnych ma największe szanse na to by projekt trafił w ich ręce.

Nie tylko stacje ogólnodostępne sięgają po komiksy. Ostatnio pojawiła się zaskakująca informacja, że TNT jest bliska zamówienia pilota serialu Titans opartego na przygodach Teen Titans. Wcześniej tej stacji nie brałem pod uwagę jednak myślę, że jeżeli serial o młodych superbohaterach odniesie sukces to kablówka ta będzie chciała poszerzyć swoją ramówkę o projekt o dziewczynie z Kryptona, tym bardziej, że crossovery byłby bardzo naturalne i wręcz obowiązkowe. TNT jest jedną z dwóch stacji basic cable, które biorę pod uwagę, a zmieniło się praktycznie z dnia na dzień, gdyby nie Titans ograniczyło by się to tylko do SyFy.

niedziela, 7 września 2014

Nowy aktor stary Doktor

Długo nam przyszło czekać na nowy sezon Doctora Who, ale w końcu jest! 
Było on z niecierpliwością wyczekiwany przez fanów głodnych przygód ostatniego z Władców Czasu, ale większe emocje wzbudzało oczekiwanie i ciekawość Dwunastego Doctora, w którego wcielić się miał Peter Capaldi.
Jak wypadł jako Doktor i czy sprostał oczekiwaniom?

To zależy jakie kto miał oczekiwania. Jednak jedno można powiedzieć z pewnością. Jest to całkowicie nowy Doktor. Nowy jednak nie młody. 
Wielu fanów zaczęła oglądać serial kiedy Jedenastym Doktorem został Matt Smith. Młody aktor był twarzą Doktora młodego duchem, pamiętającego o swojej przeszłości i o ciężarze jaki dźwigał na swoich barkach jednak najczęściej na jego twarzy gościł zawadiacki uśmiech i zawsze gdzieś biegł.

Capaldi młody nie jest co może nie podobać się żeńskiej części widowni zwłaszcza wielbicielek Szaleńca z Budką. Ale z drugiej strony wyłoni prawdziwych fanów Doktora od wielbicielek urody Matta Smitha. Jak to gdzieś przeczytałem: "w końcu gówniary przestaną udawać fanki serialu". Coś w tym może jest, ale z drugiej strony każde wcielenie ma swoich fanów.

Jednak zamiast pisać jaki nowy Doktor nie jest, trzeba napisać jaki jest.
Jak już napisałem wcześniej Dwunasty jest inny od swoich poprzedników.
Kiedy oglądamy go w premierze ósmego sezonu na początku jest trochę zdezorientowany, ale to zdarzało się innym po regeneracji. Na początku wydaje się zagubiony, ale nie przestaje być Doktorem. Dalej jest ciekawski i dąży do rozwiązania zagadki. 

W pewnym momencie mamy nawiązanie do poprzedniego pojawienia się aktora w serialu, kiedy Capaldi wystąpił w odcinku 4x02 The Fires of Pompeii, Doktor stwierdza, że gdzieś już tę twarz widział. Zastanawia się dlaczego TA twarz. I w tedy zaczynamy zastanawiać się i my. No właśnie dlaczego. Do tej pory myśleliśmy, że Doktor się regeneruje do nowego ciała i tyle. Nie wiem jak inni, ale ja nie podejrzewałem, że Władca Czasu może mieć twarz kogoś innego.
Ciekawa zagadka, na której rozwiązanie przyjdzie nam jednak poczekać.

Dwunasty jest bardziej zdystansowany. Jest chłodny, nie lubi przytulania, ale jest samotny. Nie chce być sam. I tutaj chyba najlepszy moment serialu, kiedy znowu widzimy starego znajomego, który w imieniu twórców zwraca się do Clary, a jednocześnie do widzów.

niedziela, 27 lipca 2014

[SDCC 2014] Nerd HQ - Badass Women

Kolejny panel jaki przygotowało Nerd HQ to taz zwany "Mystery Guests", czyli tak naprawdę publiczność nie wiedziała kto weźmie udział w panelu. Jednak sam jego tytuł mógł być pewną podpowiedzią. Badass women możemy rozumieć jako silne kobiety, wojowniczki, które mówiąc bez ogródek potrafią skopać dupę.
Zachary przygotował prawdziwą niespodziankę i jak tylko wyczytywał listę gości wiedziałem, że publiczność będzie zachwycona. Przechodząc do listy zaproszonych mamy: 
Yvonne Strahovski znaną między innymi z Chucka, gdzie występowała razem z Zacharym i na panelach Nerd HQ gości dość często.
Retta. Czarnoskóra aktorka znana przede wszystkim z występów w Parks and Recreation. Była mi najbardziej obca spośród wszystkich zaproszonych pań.
Missy Peregrym, którą oglądałem w serialu Reaper, a niektórzy też mogą ją kojarzyć z Rookie Blue. Prywatnie żona Zachary'ego.
Jennifer Morrison znana chyba najbardziej z roli doktor Cameron z serialu House M.D., a obecnie występująca w produkcji abc Once Upon a Time.
Ming-Na Wen, która również występuje w produkcji abc, a mianowicie Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. Ona chyba najbardziej odpowiada określeniu badass woman.
Sophie Turner młoda aktorka znana z hitu HBO Game of Thrones.

Skład muszę przyznać bardzo fajny i powinien zaspokoić apetyty fanów. I co kolejna aktorka to była bardziej entuzjastycznie witana przez publiczność.

Jeżeli ktoś zna angielski zapraszam do obejrzenia panelu. Poniżej również kilka moich uwagi i spostrzeżeń.


Panie prezentowały się naprawdę świetnie. Missy na luzie w dżinsach i bluzie, Jennifer w ładnej czerwonej sukience, która od razu kojarzy się z bajkowymi postaciami z Once Upon a Time. Choć według mnie przesadziła zdecydowanie z makijażem przez co wyglądała trochę jakby nosiła maskę. Ming-Na w czarnej sukience, w której wyglądała młodziej niż jej koleżanki z panelu, aż trudno uwierzyć, że ma 50 lat. Tak ona ma 50lat! Normalnie szczęka opada. No i najmłodsza ze zgromadzonych Sophie w ładnej sukience. Cicha i niepozorna jakby onieśmielona towarzystwem koleżanek, co było widać przez cały panel.


Pytania najczęściej skupiały się wokół płci. 
Jedno z pierwszych pytań dotyczyło między innymi czy spotkały się z przejawem uprzedzeń ze względu na płeć. Odpowiedzi były dość ciekawe i często obracane w żart, bo wszystkie z zaproszonych pań wykazały się ogromnym poczuciem humoru.

sobota, 26 lipca 2014

TOP 20 - Najlepsze czołówki ze starych seriali [suplement]

W związku z tym, że pisząc Top 20 - Najlepsze czołówki ze starych seriali popełniłem pewne znaczące zaniedbanie i jakimś cudem pominąłem kilka popularnych i kilka wręcz kultowych openingów postaram się to teraz odpokutować.
Nie jest to dalsza część listy, nie będzie kolejnych miejsc, a przynajmniej nie w tego słowa znaczeniu. Jest to dodatek przedstawiający pozostałe czołówki, które tylko przyszły mi na myśl i które byłem w stanie wyłowić z odmętów niepamięci... ciekaw jestem czy tym razem czegoś nie zapomnę :)

Bez zbędnych wstępów już czas przedstawić bohaterów. Na początek...


-Wielcy nieobecni-

Poniższe tytuły są tak kultowe, że aż wstyd, że o nich nie wspomniałem. Ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że są tak oczywiste, że świadomość tego nie wyłapała i dopiero po jakimś czasie podświadomie czułem, że jednak czegoś brakuje.
Oto wielcy nieobecni:

The X-Files 

Po tym jak już napisałem artykuł, po kilkukrotnym przejrzeniu wszystkich czołówek dotarło do mnie, ze palnąłem wielką gafę pomijając poniższe intro. Wszak wiele wieczorów i nocy zarywałem jako dzieciak byle to obejrzeć, a sama czołówka jeszcze przed samym serialem wywoływała ciarki na plecach.

ER

Pierwszy serial medyczny, który zyskał taka międzynarodową sławę. Początki kariery wielu znanych dziś aktorów. Dramat i emocje towarzyszyły nam w każdym odcinku. 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Deus ex machina... rzecz o Person of Interest


Kiedy 22 września 2011 wyemitowano pierwszy odcinek Person of Interest chyba nikt się nie spodziewał czym ten serial się stanie i jak zamiesza w telewizji. Prosty koncept serialu wyewoluował w naprawdę wciągającą historię pełną emocji i zwrotów akcji, a końcówka trzeciego sezonu zdaje się sugerować, że dotychczasową formę serialu możemy pożegnać. Tylko czy na stałe? Czy produkcja pozbędzie się jednego ze swoich znaków rozpoznawczych? Zobaczymy.


Loading...

W tekście mogą pojawić się spoilery

sobota, 21 czerwca 2014

Z kart książki na ekran, czyli moja wishlista [cz.2]

W poprzedniej części wyjaśniłem ideę wpisów, ale może jeszcze raz przypomnę.
Chcę przedstawić pozycję książkowe, które według mnie mogły by świetnie sprawdzić się w formie serialu, dla poszczególnej pozycji jest krótkie uzasadnienie... ale jeszcze raz zaznaczę to tylko i wyłącznie moja opinia. Wiadomo, że adaptacje książek są trudnym, a czasami nawet niemożliwym przedsięwzięciem. A jeżeli już dojdzie do ekranizacji to dużo ona na tym traci.
W swoich wpisach teoretyzuję i przedstawiam to co chciałbym obejrzeć, kwestię wykonania pozostawiam domyślnie jak najbliższą klimatowi książki (tak jak ja bym chciał, aby to zrobiono).
Wiele z tych pozycji wymienionych już w poprzedniej części czy w kolejnych ma raczej znikome szanse na zaistnienie, ale pisanie o tym "co by było gdyby" daje mi niesamowitą frajdę.
Spoglądając na poprzedni wpis, stwierdzam, że sposób przedstawienia stworzony całkiem bezwiednie się sprawdza, więc będę go stosował w kolejnych wpisach. Postaram się także by w każdym zestawieniu pojawiła się książka polskiego autora.

W drugiej części 
zaczniemy od:




Cykl o Kane'ie Karla E. Wagnera



Stworzony przez Szaleonego Boga dla jego rozrywki, syn Adama, którego Ewa była tylko macochą. Zabija własnymi rekami swojego brata Abla za co zostaje ukarany wieczną tułaczką po świcie. Nie starzeje się i nie może umrzeć śmiercią naturalną, ale można go zabić. Kane to wyśmienity wojownik i czarnoksiężnik, który ma tylko jeden cel w życiu - znaleźć sposób na zabicie Szalonego Boga. Poprzez wieki podróżuje napotykając różne przygody. Jest bohaterem kilku książek i wielu opowiadań. Porównywany do Conana, choć to raczej jego przeciwieństwo i antybochater, który nie cofnie się przed niczym i usunie każdą przeszkodę w drodze do celu.

Dlaczego? Czarne charaktery mają coś w sobie. Historia kontrowersyjnego Dextera pokazuje, że bohaterem serialu nie muszą być "dobre", pozytywne postacie. A Kane jako antybohater na pewno ma w sobie pewien magnetyzm, który przyciąga i pozwala śledzić jego historię z zainteresowaniem. Jest dużo inteligentniejszy niż Conan i nie tak jednowymiarowy jak bohater książek Howarda, zresztą chyba żaden serial o Cymmeryjczyku raczej nie odniósł sukcesu. 
Serial o Kane'ie mógłby składać się z pięciu sezonów w każdym skupiając się na jednej z książek od jego originu do współczesnych lat '30 XX wieku, gdzie jest handlarzem narkotyków i reporterem gazety. Na pewno widziałbym go w jakiejś kablówce ze względu na poziom przemocy i samą brutalność samego bohatera.


Slan Alfreda E. van Vogta

Historia chłopca mutanta, który musi uciekać od prześladowań zwykłych ludzi i zmierzyć się ze swoim prawdziwym przeznaczeniem.* Brzmi znajomo? 

Od razu narzucają się skojarzenia z X-Menami, tylko, ze historia młodego slana została napisana w 1946 roku, kiedy jeszcze nie utarło się słowo "mutant". Slanami nazywano osobników, którzy mieli na głowie małe wyrostki, niczym jaśniejsze pasemka włosów. Były one czymś na kształt przedłużenia nerwów, dzięki nim posiadali ogromne zdolności mentalne z czytaniem w myślach na czele, co nie podobało się normalnym obywatelom. Uciekając i ukrywając przed prześladowaniem bohater znajduje sobie podobnych, by pod koniec historii odkryć szokującą prawdę, o prześladowcach... Szczerze mówiąc nie pamiętam wszystkich szczegółów historii, ale wiem że nie mogłem się oderwać. Czuć, że to stara książka, ale ma w sobie pewną ponadczasowość... pod koniec książki opisane jest wystrzelenie rakiety na księżyc. Nie bez kozery van Vogt należał do Wielkiej Czwórki Złotej Ery S-F.

Dlaczego? Historii o tolerancji nigdy dość, tym bardziej w wydaniu s-f. Historia na prawdę jest ciekawa, choć ma już swoje lata i na dzisiejsze standardy może tracić myszką - jak to się mówi, ale nie żałuję, że po nią sięgnąłem i chętnie obejrzałbym to na ekranie. Fajnie było by to zobaczyć w pulpowym stylu lat '40 XX wieku gdzie mamy zaawansowaną technologię i slanów. Dzisiejsza technologia pozwoliła by na zrealizowanie takiej wizji, tym bardziej, że w książce nie ma zbyt dużo fajerwerków. 
Spokojnie historii by starczyło na 10 odcinkowy sezon, a biorąc pod uwagę kolejne książki ze świata Slan i na dwa kolejne.

Z kart książki na ekran, czyli moja wishlista [cz.1]

Wiadomo, że pomysły na seriale są różne. Lepsze lub gorsze. Jedne bardziej oryginalne inne bardzo schematyczne. Ale twórcy nie zawsze chcą tworzyć serialowy świat od podstaw i często sięgają po sprawdzoną fabułę i adaptują ją na swoje potrzeby.

Bardzo często seriale powstają na podstawie książek i nierzadko jest to strzał w dziesiątkę żeby tylko dla przykładu wymienić Grę o tron, która święci triumfy na HBO.



Młodzieżowe Pamiętniki Wampirów z The CW, które przyprawiają rzesze nastolatek o maślane oczy przed ekranem. Czy choćby Dexter, który wyszedł z pod pióra Jeffa Lindsay'a a teraz gości w stacji Showtime.

Nie będzie to jednak wpis o serialach, które zekranizowano. Jest ich na tyle dużo, że nie starczyło by mi czasu na opisanie nawet części, a nawet jak by mi się chciało, to i tak pewnie lista była by niepełna.

Chciałby natomiast przedstawić kilka pozycji, które według mnie świetnie sprawdziły by się w formie serialu. Wiadomo, że takich książek może być mnóstwo, a teoretycznie każdą książkę można byłoby adaptować, ale niektóre pozycje wydaja mi się do tego celu lepsze niż inne i mają w sobie potencjał, by zaistnieć jako serial. Lista jest całkowicie subiektywna, więc liczę na to, że zostanie przez was uzupełniona :)
Kolejność zupełnie przypadkowa

(będę używał polskich tytułów książek). W związku z tym, że tych pozycji trochę jest, podzielę wpis na części, po pierwsze by jego objętość nie była zbyt duża, po drugie ze względu na czas, bo wszystko na raz jak chciałbym opisywać to nie wiem czy tydzień by mi wystarczył.


Płyńcie łzy moje, rzekł policjant Philip K. Dick

Stany Zjednoczone po wojnie domowej. Niemal absolutną władzę sprawuje policja, na każdym rogu stoją jej posterunki. Gwiazda show-businessu Jason Taverner, który gromadzi przed telewizorami trzydziestomilionową widownię, pewnego dnia budzi się w obskurnym pokoju hotelowym. Nikt go nie zna, a nawet o nim nie słyszał, na domiar złego nie ma jakichkolwiek dokumentów – w gruncie rzeczy nie istnieje, jest wyrzutkiem bez żadnych praw. Nic z tego nie rozumiejąc, tropiony przez policję, stara się odzyskać tożsamość…*

Dlaczego? Bo to świetna historia. Pełna napięcia i paranoi. Co jest realne, a co tylko złudzeniem? Nie wiadomo. Historia może podobna do tej z Dark City, ale jednak ma swój specyficzny dickowski klimat. Sama postać Tavernera miała by duży potencjał by zabłysnąć na ekranie (i możliwość pokazania warsztatu aktorskiego). On wie kim był, kim jest - a może mu się tylko wydaje? Jako gwiazda przyciąga przed telewizory rzesze widzów. Miał swoich fanów. Dlaczego nikt go nie rozpoznaje, jak znalazł się w hotelu bez dokumentów? Kilka pytań i już mamy ciekawą fabułę.
Na wielosezonowy serial to by się nie nadawało (według mnie oczywiście, bo spece z telewizji na pewno mogliby to pociągnąć przez kilkadziesiąt odcinków), ale na przykład serial limitowany - tak na dziesięć lub trzynaście odcinków - byłby myślę strzałem w dziesiątkę. Tym bardziej, że mało teraz jest seriali s-f, a coś na podstawie Dicka na pewno przyciągnęło by ludzi przed telewizory.

piątek, 20 czerwca 2014

Co ja robię tu

Jest to drugie wcielenie mojego bloga. Pierwsze jest prowadzone na platformie serwisowej strony seriale-asd.pl, gdzie też staram się udzielać. Z niektórych względów postanowiłem stworzyć pewną alternatywę, blog klon można powiedzieć, wzbogacony jednak o pewne swobodne wpisy, których nie chciałbym z pewnych względów tam publikować.

O czym piszę? Będę pisał? Między innymi o:

  • serialach
  • filmach 
  • komiksach, czy częściej ich ekranizacjach
  • fanfilmach, czyli produkcjach non-profit
  • czasami o książkach
  • oraz o innych tematach nie wymienionych wyżej
Mimo, że tytuł bloga nawiązuje do Doctora Who, którego jestem fanem od ery new who, to nie jestem w stanie zagwarantować, że często będą się pojawiały wpisy dotyczące tej produkcji czy tematów z nią związanych.

Myślę, że taki wstęp jest wystarczający, zresztą wszystko wyjdzie w trakcie. A jak chcecie się czegoś więcej dowiedzieć to zawsze możecie zapytać.