Świat rządzony przez korporacje. Pozbawiony wszelkiej moralności i zepsuty do szpiku kości. Różni twórcy przedstawiali świat przyszłości, który nie jest zbyt przyjazny. Na kartach książek czy w mnóstwie filmów, a nawet w grach wideo. Cyberpunkowe światy nie są od siebie aż tak różne i zazwyczaj mają ze sobą wiele wspólnego. Zazwyczaj jest to ponura wizja świata opanowanego przez zachłanne korporacje, które przejmują rolę państw, wszechobecna technologia i ludzie dbający tylko o siebie. Bohater siódmej odsłony Fantastycznych szortów przedstawia podobną, aczkolwiek nie tak ponurą wizję przyszłości i utrzymany w duchu produkcji telewizyjnych z lat 90. czyli nastawiony na rozrywkową warstwę z przymrużeniem oka. Razor Sharp
Bohaterką produkcji jest Veronica Sharpe. Złodziejka, która została wynajęta by wykraść rewolucyjny łamacz szyfrów ze skarbca w pilnie strzeżonym budynku. Kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem to spryt pozwoli jej osiągnąć cel. Kiedy jednak w końcu dostaje się jej włamać do skarbca czeka ją większa niespodzianka niż mogła by przypuszczać. Teraz nie tylko jej spryt zostanie wystawiony na próbę, ale przede wszystkim moralność. Czy będzie w stanie wypełnić zlecenie? I przede wszystkim czy ujdzie z tego z życiem?
W wyniku globalnej katastrofy, do której przyczyniła się sama ludzkość, życie na Ziemi zmieniło się nie do poznania. Dotychczasowe Bieguny przestały być biegunami, a cykl dnia i nocy przestał istnieć. Na Biegunie Południowym panowała permanentna noc, a Biegun Północny cały czas był skąpany w promieniach słońca. Taka rzeczywistość zostaje przedstawiona w "Noon" bohaterze szóstej odsłony Fantastycznych Szortów, które miały sporą przerwę, ale miejmy nadzieję, będą pojawiać się częściej. Co do idei cyklu odsyłam do wcześniejszych wpisów, w których można zapoznać się z innymi ciekawymi krótkometrażówkami. Nie rozwodząc się zbytnio zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym bohaterem.
NOON
Tytułowe Noon to miasto zbudowane na miejscu dawnego epicentrum globalnej katastrofy, która została spowodowana nuklearnym wybuchem w okolicach uskoku płyt tektonicznych. Doprowadziło to do całkowitej zmiany reorganizacji życia na planecie. Ale jak to ludzkość ma w zwyczaju, zawsze potrafi zaadaptować się do nowych warunków i jakoś sobie radzi.
Ta krótka produkcja jest nie tyle krótkometrażowym filmem jako zamkniętą całością, ale wycinkiem większego obrazu, którzy twórczy chcieliby przedstawić w pełnym metrażu. Ale o tym za chwilę...
Szort ten to tak naprawdę teaser przedstawiający Garego. Szmuglera, który stara zachować ostatnie resztki człowieczeństwa w świecie pozbawionym jakiejkolwiek moralności. To wycinek z pojedynczego dnia z życia w dystopii, jakimi co jakiś czas chcą nas zaskakiwać, szokować i przestrzegać kolejni pisarze czy filmowcy. Obraz ten nie jest żadną nowością i na pewno nie jest specjalnie oryginalny. Pewne szczegóły mogą być specyficzne dla tego świata, ale tutaj nie chodzi o to co dzieje się wokół, ale w środku człowieka. Czego się boi. Co go motywuje. Dzięki czemu jest w stanie przetrwać w okrutnym świecie. Nadzieja. Nadzieja i wiara, że gdzieś jest lepsze życie jest tutaj najdroższą walutą, której nikt nie chce wymienić na nic innego.
Piąta odsłona cyklu. Kolejny szort, który zwrócił moja uwagę. Ci co nie czytali poprzednich wpisów, mogą się z nimi zapoznać TUTAJ. Tam też przeczytacie dlaczego postanowiłem stworzyć ten cykl.
Nie przedłużając przedstawiam bohatera tego wpisu, którym jest:
AZARKANT
Ogromny statek kosmiczny zagubiony na skraju wszechświata. Na jego pokładzie śmierć, a sam pogrąża się w zapomnieniu. Wszyscy członkowie załogi są martwi nikt nie powie co się wydarzyło. Tylko stary robot, patroluje niekończące się korytarze wykonując ostatni rozkaz swojego martwego pilota. Ale pewnego dnia drzwi starego statku kosmicznego otwierają się ponownie.*
Obraz jest naprawdę imponujący. Oglądając go za pierwszym razem skojarzył mi się z Katedrą Tomka Bagińskiego. Nie wiem dlaczego, ale nie mogłem pozbyć się z głowy tego skojarzenia. Ja produkcję odpowiada właściwie jedna osoba - Andrey Klimov (http://andrewklimov.blogspot.ru/), który odpowiadał nie tylko za scenariusz i reżyserię, ale również za modele, tekstury czy animację i wiele innych kwestii technicznych. Można powiedzieć człowiek orkiestra. Był oczywiście wspomagany przez kolegów, którzy pomagali przy animacjach w niektórych scenach oraz kwestii dźwiękowych i muzycznych. Animacja z 2013 roku która wygląda iście imponująco. Naprawdę w niektórych momentach zapiera dech w piersiach, zwłaszcza jeżeli sobie uświadomimy, że to właściwie wysiłek jednego człowieka. Nieraz animacja wyglądała tak dobrze, że zastanawiałem się czy to rzeczywiście animacja czy prawdziwa scenografia. Za obrazem nie stoi Blizzard, który znany jest z pieczołowicie przygotowanych animacji obrazujących fabułę poszczególnych gier, a który ma do dyspozycji cały zespół. Andrey Klimov samodzielnie wykonał kawał dobrej roboty. Stworzył intrygującą produkcję, której wykonanie stoi na najwyższym poziomie Z niecierpliwością będę czekał na kolejne jego produkcje. * - w moim wolnym tłumaczeniu
Kolejna część cyklu. Kolejne shorty do zaprezentowania. Jak pisałem wcześniej są to filmy czy animacje krótkometrażowe, które zwróciły moja uwagę, więc ich selekcja jest całkowicie subiektywna. Oczywiście nie ma problemu, żeby ktoś dysponujący chwilą czasu sam odnalazł ciekawe pozycje, a jest ich naprawdę mnóstwo. Czasami jednak trafiają się produkcje poniżej przeciętnej, czasami wręcz amatorskie, na które nie warto tracić czasu. Zwłaszcza jeżeli ktoś nie nie ma go za dużo. Ten cykl jest własnie dla takich osób, które lubią produkcje fantastyczne, ale sami nie zawsze mają czas coś poszukać...
W czwartej części:
The Event
Doceniany i nagradzany szort Rustama Vakilova, który jest producentem, scenarzystą oraz reżyserem tego obrazu. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze mu to wyszło.
Neil jest dwudziestokilkuletnim mężczyzną, nagle ze snu budzi go dziwny hałas. Po chwili zdaje sobie sprawę, że to tylko wytwór jego wyobraźni. Jednak dziwny hałas budzi go ponownie. Kiedy jest w trakcie porannych czynności zdaje sobie sprawę, że doświadcza czegoś dziwnego i nienaturalnego, co zwiastuje zarówno katastrofalny koniec jak i cudowny początek.
Produkcja jest bardzo kameralna. Można powiedzieć, że to teatr jednego aktora. Trzeba dodać, że odwalił on kawał dobrej roboty. Co prawda nie jest to rola oscarowa, ale jednak w tych kilku minutach można odczuć niepokój chłopaka. Nie ma tutaj sztuczności, bo i nie ma miejsca na zbędne emocje. Wszystko jest ładnie wyważone.
Produkcja liczy nieco ponad siedem minut, ale jest bardzo dobrze skonstruowana. Powiedziałbym, że jest to idealny przykład dobrze nakręconego szorta. Film już od pierwszych sekund potrafi zaciekawić, a z czasem intryguje coraz bardziej. Mamy ze dwa twisty, napięcie jest odpowiednio dawkowane, aż do ciekawej i przewrotnej puenty.
Film jest dobrze zrealizowany również od strony technicznej, przedstawia intrygującą historię i myślę, że warto poświęcić te siedem minut by przekonać się, że słusznie został nagrodzony.
Więcej o produkcji można przeczytać w stopce na YouTube.
Kolejna część cyklu. Kolejne shorty do zaprezentowania. Jak pisałem wcześniej są to filmy czy animacje krótkometrażowe, które zwróciły moja uwagę, więc ich selekcja jest całkowicie subiektywna. Oczywiście nie ma problemu, żeby ktoś dysponujący chwilą czasu sam odnalazł ciekawe pozycje, a jest ich naprawdę mnóstwo. Czasami jednak trafiają się produkcje poniżej przeciętnej, czasami wręcz amatorskie, na które nie warto tracić czasu. Zwłaszcza jeżeli ktoś nie nie ma go za dużo. Ten cykl jest własnie dla takich osób, które lubią produkcje fantastyczne, ale sami nie zawsze mają czas coś poszukać... W trzeciej części będzie jedna animacja i jeden film aktorski, oba są na swój sposób ciekawe i intrygujące, ale to już ocenicie sami. PLUG Pierwsza produkcja PLUG to owoc działań Davida Levy'ego, który przede wszystkim znany jest jako artysta przygotowujące grafiki koncepcyjne do takich filmów jak choćby: Tron: Legacy, Prometheus, Ender's Game, Tomorrowland czy Avatar 2. Jest to jego debiut reżyserski. Short ma być w założeniu pierwszym odcinkiem serii telewizyjnej, do realizacji której dążył, na razie bez większego rezultatu. Obraz zrealizowany w duchu produkcji z lat 70. XX wieku, inspirowany między innymi kultowym obrazem Mad Max. Aczkolwiek można tutaj zauważyć wpływy takich produkcji jak choćby Appleseed. W PLUG predstawiono klejną wizję post-apokaliptycznego świata. Bohaterką jest Leila Dawn, grana przez Natalie Floyd, jedyną ocalałą przedstawicielką ludzkości. Wychowana przez roboty i androidy, przyjaźni się z Markerem modelem militarnym, który wydaje się być jej jedynym przyjacielem. Nie traci jednak nadziei i poszukuje innych żyjących ludzi. Kiedy jednak udaje jej się odnaleźć jednego, spotkanie nie przebiega tak jak mogła to sobie wyobrażać, a w jego wyniku dowiaduje się okrutnej prawdy...
Produkcja ciekawie zrealizowana. Twórca starał się korzystać jak najczęściej z efektów praktycznych ograniczając wykorzystanie efektów komputerowych. Wynikiem tego jest obraz, który przypomina wspomnianego wcześniej Mad Maxa. Oczywiście jak zawsze w przypadku zdarzają się pewne niedociągnięcia,ale nie rażą one aż tak bardzo. Natalie Floyd nieźle się spisuje, choć oczywiście nie jest to rola na miarę dużych produkcji, to nie czuć tu przesadnej sztuczności. Aktorka ładna przyjemna dla oka, widać że jeszcze musi popracować nad warsztatem, ale rola jest adekwatna do tego co prezentuje krótkometrażówka, więc nie ma się co na siłą czepiać. Przyjemnie się ogląda, choć pokazano nam zaledwie skrawek świata to interesująco go zaprezentowano i gdyby doszło do realizacji serii telewizyjnej na pewno by go rozwinięto, bo drzemie w nim duży potencjał.
Kolejna część cyklu. Kolejne fantastyczne szorty do zaprezentowania. Przeglądając ostatnio internet natrafiłem na kilka naprawdę ciekawych tytułów, nawet nie specjalnie musiałem się wysilać, aby je odnaleźć. Są różne. Jedne lepsze drugie gorsze, ale zazwyczaj prezentują przyzwoity poziom. Tematyka jest różna tak samo jak różnorodna jest sama fantastyka. Nie będę prezentował tutaj wszystkich, bo za długo by to zajęło. Po chwilowym zastanowieniu postanowiłem trzymać się schematu przyjętego w pierwszej części cyklu i w każdym wpisie prezentować po dwa filmy.
Nie przeciągając już przedstawiam dzisiejszych bohaterów.
Plurality
Film przywodzący na myśl takie tytuły jak Minority Report, Enemy of the State czy Person of Interest. Choć nie jest to wielkie kino to przywołane tytuły nie są przypadkowe, bo widać tutaj wyraźną inspirację, co wyszło produkcji zdecydowanie na plus.
W tym krótkim obrazie przedstawiono nam świat, a dokładnie Nowy Jork za jakieś dziesięć lat. W mieście zainstalowano innowacyjny system nazwany The Grid, który bazuje na ludzkim DNA. dzięki niemu możesz zrobić zakupy bez konieczności korzystania z gotówki czy karty, możesz otworzyć drzwi lub odpalić samochód bez korzystania z klucza. System przechowuje informacje na temat finansów, numeru ubezpieczenia, stanu zdrowia i nie są potrzebne do tego żadne dokumenty, plastikowe karty czy jakiekolwiek narzędzia wystarczy próbka DNA.
Przestępczość w mieście spadła niemal do zera. Ceną za to jest poświęcenie prywatności, ponieważ zawsze wiadomo gdzie jesteś i co robisz. Czy bezpieczeństwo jest tego warte? Nie dla każdego.
W krótkim filmie jesteśmy świadkami pojawienia się tytułowej Plurality - anomalii wskazującej na powielenie kodu DNA. Pojawia się kobieta, która posiada dokładnie taką sama sekwencję jak inna. Staje się ona celem pościgu specjalnej jednostki policji, której celem jest usuwanie anomalii z systemu.
Produkcja wygląda naprawdę profesjonalnie i mimo, że trwa nieco ponad czternaście minut film powstawał dwa lata ciągle zmagając się z małymi funduszami. Jednak finalnie prezentuje się to bardzo dobrze. Począwszy od aktorstwa, które w takich produkcjach może być nieco drętwe i razić sztucznością, tutaj tego nie uświadczyłem. Scenografia, rekwizyty i - co najważniejsze w produkcjach sci-fi - efekty specjalne są na wysokim poziomie. Widać to zwłaszcza na otwartych przestrzeniach gdzie mnóstwo ludzi przewija się po ulicach. Do filmu musiano zaangażować mnóstwo statystów.
Za scenariusz odpowiada Ryan Condal, który przedstawiła całkiem niezłą historię z ciekawą konkluzją. Reżyserią zajął się Dennis Liu przedstawiając jeden z najlepszych shortów jakie widziałem. A który wypada lepiej niż niejeden pełnometrażowy film z dużo większym budżetem.
Czasami nie możemy dostać tego czego byśmy chcieli. Niestety tak już bywa. Musimy zadowolić się tym co jest.
Jeżeli chodzi o filmy i seriale bywa tak samo. W tym jednak przypadku jest jednak światełko w tunelu. A tym światełkiem jest internet. Dokładniej dzieła, które w internecie są publikowane. Które choć w pewnym stopniu mogą ten apetyt zaspokoić.
Wpisem tym chcę zapoczątkować cykl (straciłem rachubę, który to już z kolei), w którym chciałem prezentować produkcje, które w internecie są publikowane, utrzymane są w konwencji fantastycznej, czyli produkcje sci-fi, fantasy, paranormal oraz te-nie-do-końca zdefiniowane. Przede wszystkim jednak zasługujące na to by o nich wspomnieć...
Oczywiście wszystko jest kwestią gust, aczkolwiek w tym przypadku dyskusja jest mile widziana i wręcz oczekiwana :)
Na pierwszy ogień idą...
The Flying Man
Short autorstwa Marcusa Alqueresa który napisał scenariusz, wyprodukował i wyreżyserował tego shorta. Człowiek orkiestra można powiedzieć.
Krótki film przedstawia nam sytuację, gdzie w pewnym mieście pojawia się latający człowiek.
Tak. Latający człowiek posiadający supersiłę. Niczym superbohater. Tylko, że nie do końca tak się zachowuje.
Obraz można podzielić na dwie części: pierwsza niczym intro wprowadza nas w sytuację. A czyni to za pośrednictwem kanału wiadomości, które przekazuje szokujące informację.
Druga to część fabularna przedstawiająca kilka godzin z życia dwóch mężczyzn, którzy wybrali nie odpowiedni fach.
Na chwilę uwagi zasługuję realizacja oraz narracja filmu, która mówi: co by było gdyby. Dość realistyczne podejście do tematu. Oszczędne zastosowanie efektów specjalnych i kolejne komunikaty z offu, przedstawiane przez kolejnych prezenterów wiadomości budują niezwykły klimat.